Czy Scena Commodore C-64 ma szansę przeżyć jeszcze chociaż z jeden rok ? Czy są jeszcze na niej ludzie gotowi poświęcić jej tych kilka godzin tygodniowo ? Czy wreszcie jej istnienie ma jeszcze większy sens ? A co ma z nią wspólnego wódka ?
Ci którzy uważnie przeczytali ostatnie dwa najnowsze polskie magazyny tj. Inverse #7 oraz Newspaper #6 zapewne już mają w miarę wyrobiony pogląd na ten temat.Niepodważalnym faktem jest stwierdzenie, że większość artykułów w tych magazynach jest poświęconych Scenie... ale z przydawką: "pełna marazmu", "beznadziejna i nudna", "rozpita do bólu"... Jaka jest więc dzisiejsza Scena ?
Prawda jest taka, że - owszem - jest jeszcze sporo osób, którym chce się cokolwiek zrobić dla Sceny, ale ich działania są przysłonione przez tę grupkę zadufanych w sobie pseudo-scenowców, którzy praktycznie nic nie robią, a jak już się zjawią na copy-party to tylko po to, aby sobie dobrze popić.Przykłady można by mnożyć: ale wystarczy tylko uważnie przeczytać choćby recenzję z North Party #4 autorstwa Sebaloza/Lepsi De - z lektury dobitnie wynika, iż wódka to nieodzowny składnik komodorowskiego party.Ja również z autopsji mogę stwierdzić, iż dzisiejsze zloty miłośników C-64 są pewnym nieporozumieniem: dawniej na tego typu imprezach istniało coś takiego jak rywalizacja w przeróżnych konkursach (demo-compo, gfx-compo etc.) - teraz istnieje owszem pewnego rodzaju współzawodnictwo, ale w innej dziedzinie - nazwijmy to dość potocznie - "Kto zaliczy więcej zgonów ten Nasz Pan".
Prawdziwi Scenowcy będąc na takiej imprezie często decydują się tu więcej nie wracać - bo po co rozmawiać z tłumem nietrzeźwych pijaków.... po co wystawiać cokolwiek, gdy brak jakiejkolwiek konkurencji oraz odpowiednich odbiorców ??? Nawet tego typu imprezy, które na zachodzie mają licznych sponsorów, tutaj w Polsce mogą tylko o sponsoringu pomarzyć... nikt nie będzie inwestować w zwyczajne siedlisko pijactwa.
Dlatego jedynym wyjściem z marazmu jest albo zmiana ekipy na bardziej produktywną, albo - co wydaje się raczej czystą utopią - zaprzestanie picia przynajmniej tutaj, na Scenie!
...ten co nie lubi Deinonychooja: Jeremi Poczwarka
Czy fortuna tobie sprzyja?